Jakiś czas temu dopadło mnie:
wielogodzinne przesiadywanie przed kompem w poszukiwaniu setek zdjęć z inspiracjami okołoślubnymi,
przesadne skupianie sie na każdym szczególiku,
ochy i achy nad każdą koroneczką, kokardeczką, koraliczkiem :)
mnożenie "niezwykle ważnych" kwestii dekoracyjnych i organizacyjnych,
słowem typowe welonowe zapalenie mózgu :)
i powiem, że dla mnie to był piękny czas, Ja- Królowa imprezy w którą włożyłam tyle serca, wysiłku i potu, że musiała być najlepsza :)
Później, przez kilka lat, współpracowałam z innymi Młodymi, oferując szeroko pojętą papeterię ślubną, i widziałam jak tworzą swoje najlepsze imprezy.
Dziękuję wam Kochane (o, przepraszam -równouprawnienie- Panowie też miewają tą jednostkę "chorobową") a więc dziękuję wam Kochani, że mogłam brać udział w waszych dylematach typu: czy do tych cyrkonii lepiej pasuje majtkowy róż czy brudny róż?
Daliście mi dużo inspiracji, motywacji do tworzenia wciąż nowych wzorów, nietypowych rozwiązań.
Teraz chcę przekazać przynajmniej część tej spuścizny przyszłym parom Młodych.
Czerpcie radość z waszego welonowego zapalenia mózgu, to doskonały bagaż na późniejsze bardziej przyziemne problemy (których oby jak najmniej).
No to dość tego wzniosłego tonu, przejdźmy do konkretów :)
Oktawia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz